Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Literatura japońska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Literatura japońska. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 28 sierpnia 2012

Hiromi Kawakami, nowa powieść i Wielkie Trzęsienie Ziemi w Tohoku


Dłuższy czas temu znalazłam w gazecie Mainichi krótki esej autorstwa Hiromi Kawakami na temat kończenia przez nią powieści fantastycznej pt. Nanayo monogatari („Opowieść Siedmiu Nocy”) i doświadczenia Wielkiego Trzęsienia Tohoku z 11 marca 2011 roku (minął już ponad rok, ale wydarzenie pozostaje na długo w pamięci). Postanowiłam go  przetłumaczyć (choć niedoskonale) i udostępnić. 




Oto on:


„Przez ten czas (kiedy publikowała kolejne odcinki swej powieści w gazecie) najbardziej martwiłam się o to, żeby nic nie opóźniło pisania. Modliłam się, abym nie zachorowała i nie miała wypadku. Wyobrażałam sobie, że gdybym miała opóźnienie, to tylko z powodów osobistych.


11 marca zaczęłam pisać ostatnią część siódmego rozdziału. Kiedy mając zastój, kręciłam się na krześle, ono zaczęło kiwać się coraz bardziej. Skądś dało się słyszeć dźwięki tukotania. Nie miałam zamiaru się aż tak mocno kręcić. Kiedy przechyliłam głowę w niedowierzaniu, przyszedł duży wstrząs. Gdy wybiegłam z pokoju i otworzyłam drzwi na dwór, przed moimi oczami chwiały się słupy elektroniczne.


Tsunami. Elektrownia jądrowa. Wiele cierpiących rodaków. Zmarli. Ja - która nie mogłam nic zrobić, tylko patrzeć z założonymi rękami. Opóźnienie – to nie takie proste. Nie miałam już ochoty pisać wcale. Komu potrzebna taka powieść. Nic nie mogłam zrobić. Myślałam tylko, by być bezpieczna tam gdzie jestem.


Ta pocztówka przyszła do mnie 16 marca. „Ojciec zaginął przez tsunami. Nie mogę patrzeć na telewizję, ani czytać gazet, bo jest to dla mnie zbyt smutne. Teraz czytam tylko ciągle powieść w odcinkach, którą zaczęłam. To dlatego, żeby poczuć, iż codzienność wciąż istnieje na tym świecie.” Taka była jej treść. Aż przeszedł mnie dreszcz na myśl, która mnie naszła. Tę osobę, od której dostałam pocztówkę wspierała nie moja siła, ale siła słów. Siła opowieści. Poczułam, że mogę sobie pozwolić na pisanie.


Pierwszy raz pisałam powieść płacząc. Oczywiście nie z powodu słów, które zapisywałam. To dlatego, że po raz pierwszy od trzęsienia ziemi poczułam, że to cud, iż myślę, że to normalne - moje palce naciskają na klawisze i znów po trochu nowe słowa pojawiają się na ekranie.

Nanayo Monogatari to powieść o dwojgu małych dzieci. Po 11 marca pomyślałam, że bardziej od tych dwojga małych, ja, pisząca jestem o wiele mniejszym stworzeniem. Bardzo dziękuję, że zechcieliście ją przeczytać.”


Nanayo monogatari to pierwsza powieść fantastyczna Hiromi Kawakami. Ukazała się w dwóch tomach w odcinkach na łamach gazety Asahi. To powieść o dojrzewaniu, gdzie główną bohaterką jest dziewczynka, która uczęszcza do 4 klasy szkoły podstawowej. Mimo tego powieść przemawia to czytelników w różnym wieku.


„Od zawsze chciałam napisać powieść fantastyczną. Ale kiedy debiutowałam, nie miałam sił by pisać długo. Aż w końcu mi się udało.” – wyznaje autorka.

 Sayo, dziewczynka która lubi czytać natrafia w bibliotece na dziwną książkę pt. Nanayo monogatari. Choć czyta ją wielokrotnie nie może zapamiętać jej treści. Pewnego dnia, razem z  rówieśnikiem imieniem Honoda wkraczają w dziwny nieznany świat. To świat Nanayo monogatari

Pisarka, gdy była w 3 klasie szkoły podstawowej przebywała pewien czas w szpitalu z powodu choroby. Wówczas mama czytała jej literaturę dla dzieci i wtedy otworzył jej się świat książek. Przyznaje, że nawet jako dorosła często do nich wraca. Uważa, że otworzyły jej oczy na wiele rzeczy dopiero teraz.


Trzęsienie, potem tsunami i zagrożenie atomowe z 11 marca było dramatycznym przeżyciem dla wielu Japończyków i obcokrajowców, w tym dla mnie. Pewnie wielu z uwagą śledzi jak zmieniła się literatura po tej tragedii i jaki zostawi w niej ślad…

wtorek, 24 lipca 2012

Twórczość Yōko Ogawy



Obok Natsuo Kirino (ur. 1951) i Kawakami Hiromi (ur. 1958 r.) Yōko Ogawa (小川 洋子, ur. 1962 r.) to obecnie jedna z popularniejszych współczesnych pisarek japońskich znanych w Polsce. Choć wydane na naszym rynku „Miłość na marginesie” (2011) oraz „Muzeum ciszy” (2012) nie są najpoczytniejszymi jej dziełami, to z pewnością wprowadzają czytelnika w szczególnego rodzaju światy właściwe tylko dla tej pisarki.



Za granicą  i w samej Japonii rekordy bije (sfilmowane zresztą) Hakase no aishita sushiki (Ulubione formuły matematyczne profesora, 2004). Powieść o przyjaźni gosposi i jej syna z profesorem chorym na chroniczne zaniki pamięci (pamięć jego trwa tylko ok. 80 min.). Ciekawa jest także Hoteru Airisu (Hotel Irys, 1996) – pozycja przesycona subtelną erotyką. Szeroko znane jest Ninshin karendaa (Kalendaż ciąży, 1990) zgarniający Nagrodę Akutagawy (krótkie, choć zapadające w pamięć opowiadanie o ciąży z punktu widzenia siostry ciężarnej). Ta ostatnia pozycja razem z innym opowiadaniem The cafeteria in the evening and a pool in the rain (Kawiarnia wieczorem i basen w deszczu, 2012) jest dostępne na stronach The New Yorker’a.

Najbardziej lubią ją Francuzi, aż 16 jej dzieł jej przetłumaczone na francuski. Lubią ją też Grecy, ale dla porównania po grecku jest tych dzieł wydanych tylko dwa: Hoteru Airisu oraz Kusuriyubi no hyōhon (Próbka palca serdecznego, 1994).

Po lekturze tych powieści nasuwa mi się kilka myśli. Między innymi taka, że prawdopodobnie Ogawa znajdzie i znajduje popularność wśród maniakalnych czytelników – sama niejednokrotnie wraca do tych samych elementów (głównie ludzkiego ciała – uszu, palców.. ). Można ją posądzić niemal o obsesje. Często porusza też ulubiony przez siebie motyw pisania – stenografa na maszynie („Muzeum ciszy”), niemego chłopaka w notatniku (Hoteru Airisu).

Co więcej, lubi podkreślać brzydotę (np. zachowanie się staruchy w „Muzeum…”), w tym brzydotę ludzkiego ciała (pomarszczone i stare ciało tłumacza w „Hotelu Irys”). Nieobce jej pisarstwu są takie „odstraszające” fragmenty jak: „zamieszałem lód palcem, lepkim od ślimaczego śluzu” czy „turlając palcami ciała martwych  ślimaków, ogrodnik ze smakiem wypił łyk whiskey”. I tu zauważyć można fascynację pisarki światem przyrody (ale nie tylko; jest też fascynacja matematyką i innymi naukami ścisłymi).

Bohaterowie są głównie bezimienni, choć przypisany jest im konkretny zawód: muzealnik, stenograf czy tłumacz. To osoby samotne instynktownie szukające więzów z innymi ludźmi Dziwi ich postępowanie w toku powieści, bowiem kiedy znajdują się w niebezpieczeństwie (tu najczęściej podejrzenie o morderstwo), nie uciekają, ale biernie poddają się i zostają w danym, wybranym przez siebie miejscu.

W jej powieściach charakterystycznymi figurami są młode dziewczyny, takie jak 17-letnia Mari (w „Hotelu ..”), czy dziewczynka (w „Muzeum..”), którym odebrane jest prawo edukacji (przez co nie mają kontaktu z rówieśnikami). Pod surowym okiem swych opiekunek wykonują sumiennie swą pracę (która w prozie Ogawy zajmuje jakby naczelne miejsce).

Pisarstwo Yōko Ogawy przesycone jest spokojem oraz powoli posuwającą się akcją, w której jednak nie brakuje napięcia, a chwilami nawet grozy. Nieodłącznym elementem jest cisza (i to nie tylko w „Miłości na marginesie”), a jej bohaterowie lubią sobie czasami pomilczeć. Więcej na temat tej pisarki mam nadzieję napisać w kolejnym numerze Archipelagu.



sobota, 23 czerwca 2012

JLPP

JLPP (The Japanese Literature Publishing Project) – projekt, który dzięki dofinansowaniu przez rząd japoński (za pośrednictwem tłumaczy) wydawał dzieła nowoczesnej literatury japońskiej został zamknięty decyzją japońskiego Ministerstwa Kultury. Wiadomośc ta podana została przez japońską prasę i serwis Junbungaku, z którego się o tym dowiedziałam.

Rząd nie chce więcej dawac pieniędzy na ten projekt, ponieważ uważa, iż reprezentatywne powieści Japonii mogą być tłumaczone i rozpowszechniane równie dobrze przez sektor prywatny.

Szczerze mówiąc, przeglądając pozycje JLPP nieraz dziwiłam się ich wyborowi. Niemniej jednak dzięki nim angielscy czytelnicy (i nie tylko) mogli zaznajomic się np. z Hiromi Kawakami i jej Manazuru, ja sama recenzowałam ich pozycje: Mitsuyo Kakuta Woman On the Other Shore, Mieko Kanai The Word Book, Nagai Kafu Rivarly: A Geisha’s Tale, Tetsuo Miura Shame In the Blood. Na mojej półce czeka też Fumiko Hayashi i jej Floating Clouds. Szkoda, że zniknie instytucja, która „promowała świadomośc i popularyzowała nowoczesną literaturę japońską w świecie” od 2002 roku.

poniedziałek, 21 maja 2012

Świat opowiadań Murakamiego


Polskim czytelnikom znane są dwa zbiory opowiadań tego jakże popularnego japońskiego pisarza: „Wszystkie boże dzieci tańczą”(2000) oraz „Ślepa wierzba i śpiąca kobieta”(2008).





Opowiadania czytałam jedno za drugim i przeczytanie ich zajęło mi niecały tydzień (zdecydowanie polecam czytanie wybiórcze i niespieszne).

Tym co rzuciło mi się najbardziej w oczy w owych opowiadaniach to nietypowe, czasem dośc ciekawie rozbudowane porównania. Przytoczę kilka z nich:

- Był jeszcze młody jak świeże błoto.
- Powietrze było chłodne  i dziwnie gęste jak galaretka kawowa.
- Śmierc młodego, dwudziestoośmioletniego człowieka ma w sobie coś smutnego, jak zimowy deszcz.
- Wokół mnie umierali jeden po drugim przyjaciele i dawni przyjaciele. Wyglądało to jak pole kukurydzy po letniej suszy.

Czasem dośc poetyckie:
- W takich chwilach jej oczy wyglądały jak białe księżyce unoszące się przed świtem na krańcu nieba.

Czasem mało zrozumiałe:
- W lesie kryły się różne zwierzęta, jak na obrazach z trompe l’oeil[1].

Tego typu porównania napotkac można w niemal każdym opowiadaniu Murakamiego. 

Wiele osób czytających tego pisarza chwali go mówiąc, iż przekazuje on pewne prawdy ponadczasowe. Postanowiłam zwrócic na nie uwagę. I rzeczywiście Murakami sypie między innymi takimi mądrościami:

- Można pojechac daleko, lecz nie ucieknie się od samego siebie.
- Myślę, że serce przypomina głęboką studnię. Nikt nie wie, co jest na dnie. Można sobie tylko wyobrazic na podstawie tego, co czasami wypływa na powierzchnię.

Oraz przemyśleniami:

- Rak, to w pewnym sensie skondensowany tryb życia danej osoby..
- (..) Bo w takich sprawach jak sobie człowiek raz odpuści, to potem nie wiadomo jak często zacznie sobie odpuszczac.
- Nasze serca nie są z kamienia. Kamienie mogą kiedyś rozsypac się w proch. Mogą stracic kształt. Ale serca się nie rozsypują. Są pozbawione kształtu, możemy je sobie wiecznie przekazywac, czy są dobre czy złe..

Niektóre opowiadania męczą, niektóre wciągają. Uważam, że niezłe są: „Lustro”, „Folklor naszych czasów..”, „Koty ludojady”, „Lodowaty mężczyzna”, „Boisko baseballowe” „Tajlandia” czy „Ciastka z miodem”.

Co więcej, na moją wyobraźnię najbardziej podziałał „Tony Takitani (ciekawa wersja filmowa) i „Siódmy mężczyzna” (obydwa ze zbioru „Ślepa kobieta..), gdzie mężczyzna w średnim wieku opowiada innym historię (bardzo plastycznie i realnie) swojej traumy z dzieciństwa. Była nią przez czterdzieści lat fala. Fala wywołana tsunami, która nawiedziła nadmorskie miasteczko i zabiła przyjaciela z dzieciństwa K. na jego oczach. Główny bohater żył obwiniając się o tę śmierc, ale wreszcie, po latach postanawia się wyzwolic.

I na koniec pewne „pouczenie” z tego opowiadania:
Moim zdaniem naprawdę boimy się w życiu nie samego strachu (…) Najbardziej przerażające jest odwrócenie się do tego strachu plecami i zamknięcie oczu. Wtedy oddajemy czemuś to, co w nas najważniejsze.



[1] Malarstwo iluzjonistyczne, (franc. trompe l'oeil) – to malarstwo dające iluzję rzeczywistości.

wtorek, 24 kwietnia 2012

„Fenomen Mariko”


Z serii literatura kobieca w Japonii - Mariko Hayashi (ur. 1954)

To nie znaczy, że mnie nie kochał. Naprawdę byłam jego numer jeden. Problem polegał na tym, że miał też kochankę numer dwa, trzy i cztery. Prawdopodobnie ich potrzebował. (…)W tamtych czasach ulice Tokio pełne były takich mężczyzn. Każdy mężczyzna, którego poznało się w ekskluzywnym klubie, nawet pracownika korporacji, wydawał pieniądze rozrzutnie (..) Mężczyźni konkurowali ze sobą o to, kto zdobędzie piękną, młodą kobietę. Ja mogłam być nagrodą w takiej grze. (‘The Ring I Never Wore’, Mariko Hayashi)

„Pierścionek, którego nigdy nie założyłam” (2009) to krótkie opowiadanie Mariko Hayashi (naprawdę Mariko Togo), na które natknęłam się w Internecie. Narratorka w pierwszej osobie opowiada historię pierścionka zaręczynowego, który upatrzyła sobie w jednym z ekskluzywnych sklepów jubilerskich w Mediolanie. Opowiada już z perspektywy niezamężnej 40-latki innym, swym młodszym koleżankom z pracy na wyjeździe do gorących źródeł. Czasy jej młodości przypadały na boom gospodarczy w Japonii, kiedy ludzie nie wiedzieli na co wydawać swoje pieniądze, tak było ich pod dostatkiem. Jak wiele młodych kobiet bohaterka również znalazła sobie kochanka zamożnego i dwukrotnie starszego od siebie, który kupował jej drogie prezenty (dziś to się nazywa fachowo „sponsoringiem”). Jednak dzięki zdolnościom nadprzyrodzonym spotyka jego byłą żonę (zmarłą), poznaje jej historię i w porę wycofuje się z ryzykownego związku.

To jednak nie o tym opowiadaniu wpis, a o autorce – Mariko Hayashi, w ogóle nie znanej polskim czytelnikom, a szeroko docenianej w Japonii i głównie rozpoznawanej jako autorka wielu esejów.



Na półce w moim gabinecie leży i czeka na mnie pozycja Mariko Hayashi Misukyasuto oraz arcydzieło powojenne Fumiko Hayashi (1904-1951) Floating Clouds (tytuł jap. Ukigumo, pol. „Przelotny obłok”, 1951). Obie pisarki mają to samo nazwisko i kiedy pożyczałam Misukyasuto pomyliłam znaki i myślałam, że pożyczam książkę Hayashi Fumiko. Myślę, że zachodni czytelnicy kojarzą dobrze właśnie ją, ale czytelnik japoński już niekoniecznie.

Hayashi Mariko to japońska pisarka, która urodziła się w 1954 r. w prefekturze Yamanashi. Do Tokio przyjechała w wieku 18 lat, by studiować w college’u. Wstąpiła do działu Literatury i Sztuk Uniwersytetu Nihon, zapisując się do tego samego kursu creative writing co później Yoshimoto Banana. Przed opublikowaniem swojego bestselleru w wieku 28 lat - Runrun wo Katte, Ouchi e Kaero (1985), pracowała jako copywriter. Otrzymała wiele głównych nagród literackich w kraju m.in. Nagrodę Naoki’ego za If We Can Reach the Last Train oraz Nagrodę Shibata Renzaburo za Hakurenrenren.

Ponoć nie jest typem miłej Japonki. Ma swoje zdanie, które nierzadko wypowiada publicznie w sposób sarkastyczny. Pisuje do popularnych czasopism, w których opowiada o doświadczeniach ze swojego małżeństwa (przez niektórych jest krytykowana za zbyt osobiste notki).

 „[Posiadanie] pięknej ceramiki japońskiej świadczy o kobiecie, która dobrze sobie radzi mieszkając sama.”
(Mariko Hayashi, Anego)

Istnieje także, co ciekawe, książka i drama autorstwa Mariko Hayashi pt. Anego (czyli „starsza siostra”, 2005). Dramę jakiś czas temu potraktowałam po macoszemu i nie skończyłam oglądać, ale teraz do niej powrócę. Opowiada historię Naoko (którą gra niezwykle popularna Shinohara Ryōko), która nie ma szczęścia w miłości, za to ma dobrą pracę i jakby matkuje innym młodszym pracownicom. Chce wyjść za mąż, ale jest wybredna i nie uznaje kompromisów. W pewnym momencie na horyzoncie pojawia się ten idealny mężczyzna o imieniu Sawaki.

Wracając do powieści, głównym ich motywem u pisarki jest małżeństwo. Uważa ona, że nie ma innego szczęścia, jak tylko w małżeństwie (sama wyszła za mąż dopiero w wieku 36 lat). Hayashi ostro krytykuje te Japonki, które porzuciły wszystko (nawet chęć założenia rodziny) dla kariery.

Bohaterki jej powieści się rozwodzą, są samotnymi matkami albo/i robią karierę (tematy wcześniej niepopularne, teraz chętnie podejmowane przez japońskie pisarki oraz przez nią samą). Nie są ani wyjątkowo piękne ani wytworne, z trudem dążą do osiągnięcia sukcesu, za to cechuje ich determinacja. Można powiedzieć, że doświadczają takich samych frustracji co bohaterki Yoshimoto Banany – zmierzają się z dorosłością, często czują się skrzywdzeni. Jednak inaczej niż u Yoshimoto, która skupia się na wewnętrznym ich życiu, Hayashi opisuje drobiazgowo przede wszystkim ich życie codzienne[1]. To z reguły twarde kobiety, które próbują jakoś temperować swój feminizm na co dzień. Pracują zawodowo, są niezależne, ale równocześnie szukają miłości.

Mariko prowadzi też publicznego bloga, na którym pojawiają się notki z jej życia jak i zdjęcia: 



[1] Korzystałam z książki ‘Re-Imaging Japanese Women’ pod redakcją Anne E. Imamura.

środa, 1 lutego 2012

Kilka słów o Hiromi Kawakami



Popularna pisarka urodziła się  w 1958 roku w Tokio. Studiowała tam też na Uniwersytecie Ochanomizu, gdzie odebrała przyrodnicze wykształcenie i obroniła pracę na temat rozmnażania jeżowców. Przez jakiś czas pracowała jako nauczycielka w gimnazjum, ale po przeprowadzce do innej miejscowości za sprawą pracy męża zostaje gospodynią domową.

W 1994 roku, w wieku 36 lat debiutuje opowiadaniem Kamisama („Bóg”), za którą dostaje Literacką Nagrodę Pascala dla początkujących pisarzy. Dwa lata później ogłasza „Nadepnęłam na węża”, za którą dostaje 115-tą Nagrodę Akutagawy.



W jednym z wywiadów Hiromi wyznaje, że uwielbia czytać (bardziej niż pisać) i co miesiąc kupuje od 20 do 30 książek. Czyta w wolnym czasie, najczęściej rano, albo kiedy znudzi jej się praca. Przynajmniej raz na dwa dni odwiedza księgarnie, obok której nie potrafi przejść obojętnie. To dla niej miejsce, gdzie może odetchnąć, gdzie czuje się dobrze. Najbardziej lubi te stare, urządzone w stylu oddającym charakter właściciela.

Lubi pisać o jedzeniu. Uważa, że ludzie lubią o nim czytać, a i sama lubi jak w powieściach pojawiają się opisy potraw. Pytana o ulubioną potrawę, odpowiada, że nie jest pewna, ale gdyby miała wybrać ostatnią przed śmiercią, byłyby to sushi.

Tematy powieści wymyśla wylegując się w łóżku. Interesuje ją głównie człowiek, ponieważ uważa go za istotę w pełni nie odkrytą, przyznaje, że go nie rozumie.

wtorek, 31 stycznia 2012

Hiromi Kawakami "Manazuru"



Ostatnio dane mi było przeczytać dwie pozycje tej 54-letniej pisarki. Pierwsza to: „Nadepnęłam na węża” i druga - „Manazuru”.



Przygodę zaczęłam od zbioru opowiadań „Nadepnęłam na węża”. Tytułowe opowiadanie zrobiło na mnie dobre wrażenie: jego nieprzewidywalność, dużo elementów z kultury japońskiej, nietypowa historia na skraju rzeczywistości i świata ułudy.. Od drugiej połowy jednak moja ciekawość wygasła. Pełne oniryzmu fragmenty z opowiadania „Zapiski z pewnej niezwykłej nocy” stawały się trudne w odbiorze i czytanie posuwało się wolno (zresztą moje sny, nieskromnie dodając, bywają podobne). Ponieważ kupiłam już „Manazuru” miałam nadzieję, że będzie tam jak najmniej elementów rodem ze świata snu – chciałam po prostu przeczytać dobrą powieść. Odetchnęłam, ponieważ oprócz tajemniczej kobiety-cienia chodzącej za autorką nie było aż tak surrealistycznie. Historię czyta się trochę tak jak zagadkę kryminalną, chciałoby się dowiedzieć w jaki sposób zaginął mąż bohaterki, która wciąż podąża jego tropem. Jednak, kiedy zagadka ma się już rozwiązać, no cóż.. szkoda zdradzać zakończenia.

Fabuła nie jest skomplikowana; ot opisy podróży, jedzenia, trochę pracy. Całościowy odbiór dzieła mogą jednak utrudniać liczne przeskoki w czasie.

Uwagę przykuwają natomiast drobiazgowe, widziane jakby przez szkło powiększające, opisy (przeważnie natury). Również w tym dziele Kawakami znajdziemy elementy japońskości takie jak: wystawianie lalek hina ningyō w Festiwal Dziewczynek, czy opis festynu kagura itp.

Wiele jest rozważań bohaterki-narratorki (Kei) o naturze miłości, czy o rodzicielstwie. Znajdziemy jej refleksje na temat porodu, pierwszych chwilach z noworodkiem, dalszym wychowaniu, poczuciu bliskości z córką lub jego braku, kiedy dorasta.

Cała historia nasycona jest jakby poczuciem straty: męża, bliskości córki a w końcu i kochanka, którego raz po raz pyta: „Czy cię stracę?”, „Chcesz ode mnie odejść?”. W ogóle najbliższą więź Kei czuje z nieznajomą kobietą, która zawsze towarzyszy jej w Manazuru.

Bohaterka – pisarka mimo, iż od wielu lat tkwiąca w związku z żonatym mężczyzną, nie ma poczucia winy, że być może rozbija czyjąś rodzinę. Z drugiej strony, nawet nie oczekuje, żeby Seiji (kochanek) zostawił żonę, dzieci i związał się z nią. W głębi duszy ciągle rozpamiętuje swój, pełen miłości, jak często podkreśla, związek z mężem Rei. Szuka najmniejszych śladów jego przeszłej obecności. Dlatego jeździ do Manazuru, miejscowości, w której spędzili razem ostatnie chwile przed jego zaginięciem. Słowo manazuru pojawia się też w pamiętniku męża, który Kei czyta wciąż na nowo. Odkrywa jego romans, ale nie pamięta czy może czasami go nie udusiła, kiedy się o nim dowiedziała.

Tajemnicza kobieta, czy raczej jej blady tylko zarys, prowadzi Kei w różne miejsca i  nie wiadomo do końca czemu miałoby to służyć. Bohaterka wyraźnie oczekuje od niej wyjaśnienia zagadki zaginięcia męża (nie ma go już przy niej kilkanaście lat) lub jakiejkolwiek wskazówki, naprowadzającej na jego trop. Zjawa zdaje się coś wiedzieć, ale celowo unika odpowiedzi. Być może dzięki niej częściowo bohaterce odświeża się pamięć. Ostatecznie, zaczynamy jednak wątpić czy istnieje w ogóle jakaś kobieta i czy nie są to zwidy samej bohaterki.

Zwracając uwagę na dialogi - dotyczą one (pomijając niedopowiedziane rozmowy Kei ze zjawą) głównie trzech osób: bohaterki, jej matki i córki; są krótkie, podobnie jak wszystkie zdania w tym dziele. Niesamowite też w swej prostocie i braku głębszego znaczenia; czuć przez nie jakieś zwątpienie. W ogóle całość powieści według mnie cechuje pewne poczucie samotności i bezradności. Akcentem optymistycznym byłoby trudne postanowienie autorki, że wystąpi o uznanie męża za zaginionego (w tym równoznacznie za zmarłego). Tym postanowieniem narratorka zrzuca z siebie jarzmo, odczuwa ulgę. Po sześciu miesiącach może powtórnie wyjść za mąż i tym samym zacząć życie na nowo.

piątek, 20 stycznia 2012

Tegoroczna (146) nagroda Akutagawy


Poszła do Shinya Tanaka (39 l.) oraz To Enjo (39 l. ). Nagroda Naoki dla literatury popularnej przyznana została Rin Hamuro (60 l.) za powieść historyczną - Higurashi no Ki („Kronika cykady”).

Najbardziej oryginalnym wydaje się pisarz Tanaka, który poświęcił się całkowicie pisaniu bez dnia przerwy odkąd skończył 20 lat. Po ukończeniu szkoły średniej nigdy nie podjął żadnej pracy, nawet dorywczej (o czym rozpisują się gazety).
Tanaka nie posiada ani własnego komputera, ani komórki. Swoje teksty pisze najpierw ołówkiem B2 na starych kalendarzach lub papierze faksowym.
Nagrodę dostał za powieść Tomogui („Kanibalizm”), za którą wcześniej otrzymał Nagrodę Yukio Mishimy. Nieśmiały z zachowania Tanaka wyznał nieskromnie na konferencji prasowej: „to oczywiste, że to ja powinienem dostać nagrodę”.

Powieść Enjo - Dokeshi no Chō („Motyl klauna”) to ponoć praca eksperymentalna, która  zmusza czytelnika do zastanowienia się nad naturą języka.

Każdy z pisarzy dostanie w połowie lutego nagrodę pieniężną w wysokości  1 milion jenów.

W komitecie przyznającym prestiżową Nagrodę Akutagawy zasiada między innymi znany z kontrowersyjnych wypowiedzi gubernator Tokio oraz pisarz Ishihara Shintarō. Sam wygrał ją kiedyś za powieść Taiyo no kisetsu („Sezon słońca”). Przed ogłoszeniem wyników Shintarō narzekał na dzisiejszych japońskich pisarzy mówiąc, że we wszystkich powieściach, które przeczytał brakuje prawdziwości; „boli mnie gdy je czytam, bo nie są niczym więcej niż idiotycznymi pracami” – dodał gorzko. 

piątek, 2 grudnia 2011

‘Rivalry: a geisha’s tale’ Nagai Kafū


Miejscem akcji powieści „Rywalizacja” jest Shimbashi - jedna z największych hanamachi - dzielnic gejsz w Tokio w okresie ery Taisho (1912-1926). Nagai Kafū – ceniony pisarz i stały bywalca domów uciech oddał w drobiazgach nie tylko atmosferę tamtego miejsca, ale też wnikliwie sportretował postać gejszy.



Kafū wprowadza czytelnika w świat zarówno wyrafinowany, gdzie sztuka tańca i śpiewu oraz gry aktorskiej jest wysoko ceniona, jak i w świat, gdzie rządzi systemu patronatu – często upodlający dla kobiety. Z jednej strony od gejszy oczekuje się wysokiej kultury, pewnego obycia i wytrenowania w jakiejś sztuce, a z drugiej ma być ona do dyspozycji klienta, którego najmniejsze zachcianki muszą być przez nią spełnione. Przy czym, tymi klientami nie zawsze byli zamożni i uprzejmi politycy, biznesmeni czy artyści.

W powieści, która obejmuje 22 rozdziały centralną pozycję zajmuje Komayo – gejsza, która po śmierci męża wraca powtórnie do zawodu, by uciec od biedy. Jest jeszcze młodą kobietą (w wieku 26-27 lat) i na nowo próbuje zyskać sobie wysoką pozycję w Świecie Kwiatów i Wierzb. Oprócz niej, uzyskujemy także portret psychologiczny jej patrona Yoshioki, kochanka i aktora Segawy Ishii oraz innych osób z kręgu teatru i sztuki. Kafū fascynował się światem powoli odchodzącym w zapomnienie przez współczesnych, tj. okresem Edo z całą jego bogatą kulturą: poezją, teatrem Kabuki, ukiyo-e i malarstwem. Znany ze skrupulatnych opisów Tokio, oprócz nazw ulic i miejsc topograficznych nie omieszkał opisać także strojów czy fryzur jakie nosiły gejsze w powieści.

Już na początku historii główna bohaterka wyznaje jak bardzo nienawidzi być gejszą. „Kiedy raz wejdziesz w ten świat, mogą zrobić z tobą to, co zechcą. Była kobietą zamężną w poważanej rodzinie, szanowaną przez wszystkie sługi – ta myśl doprowadziła ją do łez.” Trzeba pamiętać, że gejsza już za samo wejście w profesję i do domu gejsz miała zaciągnięty dług (za niezwykle kosztowne kimono, mieszkanie i wyżywienie, umawianie na spotkania z klientami) i przeważnie tylko bogaty patron lub mąż mógł ją spłacić.

Komayo aby się wybić i zdobyć sławę trenuje z pasją taniec, który może zaprezentować w teatrze. Zdaje sobie sprawę, że potrzebuje bogatego danna – patrona, który by opłacał jej lekcje i utrzymywał ją. W pewnym momencie ma okazję zyskać aż trzech patronów, którym musi być posłuszna. Jednak z powodu uczucia do jednego z nich traci prawie wszystko, co z takim wysiłkiem zdobyła. W świecie tak zaciekłej rywalizacji jakim jest świat gejsz, istnieje bowiem małe poszanowanie dla idei wierności.


 ‘Rivalry. A Geisha’s Tale’ przetłumaczona z języka japońskiego w 2007 r. przez Stephena Snyder’a jest wersją poszerzoną o zakazane przez wiele lat w Japonii fragmenty nasycone erotyką. Dzięki nim dopełniony został być może najlepiej zarysowany w literaturze obraz ówczesnych gejsz.


wtorek, 29 listopada 2011

‘Woman on the Other Shore’ , Mitsuyo Kakuta


To powieść o współczesnych kobietach w Japonii zmagających się z problemami dnia codziennego.  Autorka wygrała dzięki niej nagrodę Naoki w  2005r., przyznawaną corocznie najlepszej popularnej fikcji.


„Kobieta po drugiej stronie brzegu” to pierwsza powieść Mitsuyo Kakuty (ur. 1967) przełożona na język angielski. Jej urok kryje się nie w akcji, która posuwa się wolno, ale w dokładnym i wnikliwym portrecie dwóch kobiet, które choć bardzo różne zaprzyjaźniają się ze sobą.

Sayoko Tamura ma 35 lat i jest gospodynią domową, która wychowuję 3-letnia córkę Akari. Jest jednak niezadowolona ze swojego dotychczasowego życia. Czuje narastającą frustrację ponieważ przez swoją nieśmiałość nie potrafi dołączyć do żadnej z grup mam w parku, do którego wychodzi z córką. Zmienia więc coraz lokalizację w nadziei, że nie będzie tam żadnych utworzonych „kręgów”. Jedyną nadzieję na odmianę swojego losu upatruje w powrocie do pracy. Po wielu odmowach dostaje w końcu propozycję zatrudnienia u kobiety imieniem Aoi, która prowadzi swój własny mały biznes – biuro turystyczne połączone z usługami sprzątania o nazwie Platinum Palnet. Sayoko, która choć ma wyższe wykształcenie godzi się sprzątać mieszkania osób, które wyjeżdżają w podróż za granicę, a nie mają komu powierzyć opieki nad swym domem. Kobieta musi stawić czoła nie tylko nowemu wyzwaniu, ale też niechętnemu takiej „nieambitnej” pracy mężowi, pogardliwym docinkom teściowej oraz plotkom zazdrosnych matek niepracujących.

Sayoko i Aoi oprócz wieku oraz uczęszczania w przeszłości na ten sam uniwersytet nie łączy już pozornie nic. Pierwsza nieśmiała, ma problemy z nawiązywaniem nowych znajomości, druga przebojowa i pewna siebie. Mimo tych różnic w charakterze zaprzyjaźniają się i dzięki temu wiele zyskują; Sayoko, która jest niedoceniania przez męża Shuji oraz teściową, zaczyna powoli zdobywać wiarę w siebie, a samotna Aoi po latach wreszcie znajduje przychylną sobie duszę.

To jednak nie koniec – równolegle z historią o przyjaźni Sayoko z Aoi toczy się historia z przeszłości: przyjaźni nastoletniej Aoi z koleżanką z klasy   Nanako. Aoi, podobnie jak Sayoko, również była niegdyś zamkniętą w sobie dziewczyną. Działo się tak za sprawą jej nękania w szkole, którą ostatecznie była zmuszona zmienić. To właśnie w nowym środowisku poznaje Nanako, która imponuje jej swoją wesołością i beztroską. Jednak spotykają się i rozmawiają ze sobą jedynie po szkole. Wydaje się, że to na wypadek gdyby któraś z nich stała się obiektem prześladowań  wtedy druga nie miałaby w związku z tym żadnych problemów. I kiedy w końcu ten los dotyka Nanako, rzeczywiście Aoi może się zdystansować. Mimo tego przyjaźnią się nadal  wyjeżdżają pracować na wakacjach, a nawet razem uciekają z domu.


Generalnie mówiąc, jest to opowieść o strachu – przed samotnością i odrzuceniem, ale także o radości otwarcia się na innych. Wreszcie to opowieść o sile przyjaźni. Aoi mówi do Sayoko, iż uważa, że ich pokolenie cierpi na strach przed byciem samemu: „Jeśli nie mamy przyjaciół to tak jakby to był koniec świata.” Obie jednak muszą przyznać przed sobą, że to czego im najbardziej brakowało to właśnie przyjaźni.


czwartek, 6 października 2011

Mieko Kanai, „The Word Book” (Książka słów), transl. Paul McCarthy (2009)

Mieko Kanai (1947-) to japońska poetka, powieściopisarka i krytyk filmowy. Jej wiersze, opowiadania i eseje regularnie pojawiają się w głównych gazetach i magazynach literackich. „The Word Book” to jej pierwsza książka przełożona na język angielski.




To zbiór 12 krótkich opowiadań przybierających formę zwierzeń, intymnego dziennika, a czasem po prostu literackiego eseju. Narratorka wyjawia najskrytsze myśli głównego bohatera, którym, co bardzo charakterystyczne prawie zawsze jest mężczyzna lub chłopiec. Niewiele będzie tu akcji, raczej mgliste wspomnienia; jakieś codzienne wydarzenie – aktualne bądź osadzone daleko w przeszłości. Bohater to zazwyczaj pisarz – doświadczony lub debiutujący, a osią i centrum opowieści są „słowa”.



Jedną z bardziej „konkretnych” i zapadających w pamięć opowieści w zbiorze są „Rivals” (Rywale). Pierwszoosobowy narrator spotyka nieznajomego w pociągu, a dokładniej w wagonie restauracyjnym. Wysłuchuje historii mężczyzny (sam nie czuje presji mówienia o sobie), który okazuje się być sprzedawcą encyklopedii. Wyjaśnia:



„W większości rodzin encyklopedia jest uważana za kompilację niezmiennych faktów (…) Ale jak zapewne wiesz, nie ma książki, która starzeje się tak szybko jak encyklopedia.”


Mówi o swoim zawodzie:

„Głównym powodem, dlaczego lubię tę pracę, jest to, że pozwala mi ona podróżować i drugi - że to co sprzedajemy to rodzaj katalogu świata (…) W skrócie sprzedajemy słodki sen, o tym, że gdzieś tam jest pewny i niezmienny <świat faktów>, skoncentrowany na słowach zebranych w encyklopedię."

Następnie towarzysz podróży przechodzi do wątku miłosnego i wspomina swą pierwsza miłość. Miała ona związek z jego doświadczeniem jako pisarza, którym chciał zostać (jego utwory były dobrze przyjmowane przez krytykę i chętnie publikowane). W drodze do względów pięknej dziewczyny odkrywa, że ma rywala. Fakt jego istnienia i jeszcze coś – jego tajemniczy notes sprawiają, że traci umiejętność pisania. Zaczyna wątpić też w swoją oryginalność i zastanawia się, jak w ogóle mógł znajdować przyjemność w pisaniu.



Spotkanie z tą książką to intelektualne wyzwanie. Nie da się jej przeczytać jednym tchem. Nad każdą historią trzeba się pochylić i dokładnie się jej przyjrzeć (nietypowa struktura, skoki w czasie i przestrzeni, zmiana osoby opowiadającej), aby odgadnąć sens całości.