Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kącik japoński. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kącik japoński. Pokaż wszystkie posty

piątek, 20 stycznia 2012

Tegoroczna (146) nagroda Akutagawy


Poszła do Shinya Tanaka (39 l.) oraz To Enjo (39 l. ). Nagroda Naoki dla literatury popularnej przyznana została Rin Hamuro (60 l.) za powieść historyczną - Higurashi no Ki („Kronika cykady”).

Najbardziej oryginalnym wydaje się pisarz Tanaka, który poświęcił się całkowicie pisaniu bez dnia przerwy odkąd skończył 20 lat. Po ukończeniu szkoły średniej nigdy nie podjął żadnej pracy, nawet dorywczej (o czym rozpisują się gazety).
Tanaka nie posiada ani własnego komputera, ani komórki. Swoje teksty pisze najpierw ołówkiem B2 na starych kalendarzach lub papierze faksowym.
Nagrodę dostał za powieść Tomogui („Kanibalizm”), za którą wcześniej otrzymał Nagrodę Yukio Mishimy. Nieśmiały z zachowania Tanaka wyznał nieskromnie na konferencji prasowej: „to oczywiste, że to ja powinienem dostać nagrodę”.

Powieść Enjo - Dokeshi no Chō („Motyl klauna”) to ponoć praca eksperymentalna, która  zmusza czytelnika do zastanowienia się nad naturą języka.

Każdy z pisarzy dostanie w połowie lutego nagrodę pieniężną w wysokości  1 milion jenów.

W komitecie przyznającym prestiżową Nagrodę Akutagawy zasiada między innymi znany z kontrowersyjnych wypowiedzi gubernator Tokio oraz pisarz Ishihara Shintarō. Sam wygrał ją kiedyś za powieść Taiyo no kisetsu („Sezon słońca”). Przed ogłoszeniem wyników Shintarō narzekał na dzisiejszych japońskich pisarzy mówiąc, że we wszystkich powieściach, które przeczytał brakuje prawdziwości; „boli mnie gdy je czytam, bo nie są niczym więcej niż idiotycznymi pracami” – dodał gorzko. 

wtorek, 20 grudnia 2011

Trzy bohaterskie psy Japonii


Dzisiaj o zwierzętach, a dokładniej o psach oraz o tym, jak są traktowane w Japonii. Wnioski można wysunąć między innymi z oglądniętych japońskich filmów o psiej tematyce. Myślę, że wiele osób widziało przede wszystkim hollywoodzki film o Hachikō - Hachi: A Dog’s Story (Hachi: Opowieść o psie). Jest to prawdziwa historia o psie, który był tak oddany swemu właścicielowi, że codziennie wyczekiwał na niego, aż ten wróci z pracy pod stacją kolejową. Nieświadomy odejścia pana aż do śmierci kontynuował ten swój zwyczaj (właściciel pewnego dnia zmarł na zawał serca podczas swego wykładu na uniwersytecie).

Legenda Hachikō do tej pory jest w Japonii żywa (to symbol wierności), a sam pies rasy akita, ma swój pomnik koło jednej z najbardziej ruchliwych dzielnic Tokio – Shibui (tam gdzie czekał na pana przez około 10 lat). Obecnie służy jako popularne i szeroko rozpoznawalne miejsce spotkań.



Wersja hollywoodzka to jedna z interpretacji (oryginał to Hachikō monogatari z 1987 r.) opowieści z Richard Gere w roli głównej (Czy wam też wydaje się, że ten aktor lubi grać w remake związanych z Japonią? Np. Shall we dance).



Inna historia.
Niedawno, bo wczoraj zakończył się popularny w Japonii serial o biegunie południowym, czyli Antarktyce (lub Antarktydzie jak kto woli – kto się nie orientuje, warto sprawdzić różnicę na Wikipedii J ). Opowiada on historię wyprawy kilkunastu Japończyków, jeszcze amatorów w zakresie badań polarnych, niedługo po wojnie. Japończycy, którzy II Wojnę Światową przegrali i dotkliwie ową porażkę (a także i upokorzenie) odczuwali, chcieli włączyć się w badania terenów jeszcze nie bardzo odkrytych, aby choć trochę mieć w tym swój wkład (przy okazji dodać otuchy mieszkańcom archipelagu i poczuć jeszcze raz dumę ze swego narodu). Film Nankyoku tairku (Antarktyda) jest niezwykle patriotyczny, a miejscami równie wzruszający. Jak na japońską dramę przystało składa się z kilkunastu odcinków (w tym przypadku z dziesięciu). Choć na początku poziom oglądalności nie był zachwycający [japońscy widzowie, szczególnie ci starsi, mieli zapewne w pamięci wersję wcześniejszą filmu Nankyoku monogatari (Opowiadanie o biegunie południowym)]. Dostało się popularnemu aktorowi - piosenkarzowi Kimurze Takui, odtwórcy głównej roli, za kolor włosów (kasztanowy) – bo przecież w tamtych czasach Japończycy nie farbowali sobie włosów (a przynajmniej nie było to tak częste zjawisko jak obecnie). Wkradł się więc nierealistyczny „element”. Mimo tego, z czasem oglądalność znacznie wzrosła.



Ostatnie trzy odcinki to już niemal elegia na cześć piętnastu psów używanych do ciągnięcia sań. Pod koniec filmu, który traktował o wyprawie polarnej zrobiła się historia o losie psów pociągowych, które załoga musiała opuścić na rok (!) z powodu złych warunków pogodowych oraz technicznych statku Soya (zostawiono je jedynie na niedługi okres, lecz nie można było już po nie wrócić. Pierwsza ekspedycja została zmuszona do odwrotu bez psów). Wszyscy w kraju a już na pewno załoga (szczególni ci, którzy byli odpowiedzialni za psy), która niejednokrotnie zawdzięczała życie owym inteligentnym stworzeniom, bardzo przeżywali zostawienie psów, które mocno przywiązane, zostały koło japońskiej stacji badawczej Showa. Szczęśliwym trafem, część psów uwolniła się z przyciasnych kagańców, które popękały i udała się w poszukiwania żywności. Aby przeżyć polowały przeważnie na ryby, foki a nawet pingwiny, których na biegunie nie brakuje. Niestety, psy nie są zdolne, jak się powszechnie uważało, przetrwać nawet tygodnia w takich warunkach. Tu jednak zaskoczenie – dwoje z nich ocalała: Tarō i Jirō – to bracia rasy sachalińskie husky. 


Pomnik Tarō i Jirō w porcie w mieście Nagoya.


Film jest o tyle wzruszający, że oparty jest na prawdziwych faktach. Zainspirowały one stronę amerykańską i w 2006 powstał film Eight Below czyli „Przygoda na Antarktydzie” (kilka faktów jest wyraźnie pozmienianych, a psy noszą amerykańskie imiona).

A więc czym są zwierzęta, psy w Japonii? Myślę, że bliskie jest tam myślenie, które w ostatnim odcinku wyraża lekarz uczestniczący w pierwszej wyprawie: inu mo ningen mo onaji inochi dakara : „.. bo i psy i ludzie mają to samo życie.” Czy u nas też tak się uważa? Oglądając film - serial Nankyoku.. (i nie tylko) odnosi się wrażenie, że zwierzęta traktuje się w Japonii podobnie jak ludzi; że są na równi - podobnie czują i są traktowane.

poniedziałek, 5 września 2011

Tłumaczenia literatury japońskiej w Grecji



Od strony kulturowej czy gospodarczej między Japonią a Grecją nie ma wiele łączników. Jednak na rynku wydawniczym w Grecji istnieje dużo przekładów z literatury japońskiej, które powstawały na przestrzeni wielu lat. Większość jest przełożona pośrednio z języka angielskiego. Tłumacze z języka japońskiego zaś, to nieliczni pasjonaci, którzy zafascynowani przykładowo postacią jakiegoś pisarza japońskiego podejmowali naukę języka bezpośrednio w Japonii czy literatury japońskiej i języka w kraju. Pierwsze tłumaczenie pojawia się w roku 1962 (z j. angielskiego - Yasunari Kawabata Senbazuru), jednak w tym miejscu zajmę się współczesnymi tłumaczeniami bezpośrednio z języka japońskiego.

Z najnowszych pisarzy przekładana jest Yoko Ogawa, która odniosła duży sukces na rynku czytelniczym w Grecji (ma nawet swój fanklub). Jej dzieła przełożył Panayotis Evangelides - tłumacz, który jako pierwszy zaczął tłumaczyć z języka japońskiego na grecki. Oprócz jej prozy wcześniej tłumaczył też Nagai Kafu czy Tanizakiego Junichiro. Interesują go dzieła, które zawierają w sobie pewną dozę „japońskości”, dlatego zafascynowany jest także prozą Dazai Osamu, Fumiko Takeshi, Izumi Kyoka.


Drugim tłumaczem bezpośrednio z języka japońskiego jest Maria Argyrake; jest też żoną japońskiego poety Mori Shin’ichi i to dzięki niemu poznała świat Miyazawy Kenji, którego utwory stały się jej bliskie. On natomiast stał się bodźcem aby studiować japońską literaturę. W 2000 roku tłumaczy jedno z najbardziej znanych dzieł Miyazawy - Ginka tetsudo no yoru. Mimo wysiłków pisarz ten nie spotkał się z żywym zainteresowaniem w Grecji.

Trzecim tłumaczem jest Stylianos Papalexandropoulos, również zafascynowany powieściami Miyazawy. Przedstawił greckim czytelnikom postać Shiga Naoya poprzez jego opowiadania, a następnie Abe Kobo z jego reprezentatywnym dziełem Suna no onna.

Obecnie nadal wiele tłumaczy się literatury japońskiej z języka angielskiego. Podyktowane jest to tym, iż tłumaczy języka japońskiego jest wciąż niewielu w Grecji – głównie troje wymienionych powyżej. Drugim powodem są koszta – wydawcy nie chcą płacić więcej za tłumaczenia z oryginalnego, „trudnego” języka. Poza tym istnieją najpewniej różnice w preferencji doboru pisarzy japońskich oraz dzieł przez tłumaczy i wydawców.


Wśród przyszłych wyzwań stojących przed tłumaczami w Grecji stawia się jeszcze niezapełnioną lukę na japońską klasykę. (Z: Translation of Japanese Literature into Greek: Past and Present  in “Japanese Studies” by Stylianos Papalexandropoulos)